poniedziałek, 8 grudnia 2014

Jak koniec roku potrafi kruszyć bankowy beton


Grudzień to zawsze jest miesiąc, w którym wychodzi na jaw jak banki przepracowały rok i jaki zrobiły wynik w poszczególnych produktach. Oczywiście nie pokazują takich danych publicznie, ale są przypadki kiedy nie muszą tego robić a i tak wszystko widać. W ostatnich dniach rozbawił mnie Raiffeisen Polbank, który właśnie wprowadził zmiany w dostępności oferowanych przez siebie kredytów gotówkowych. Wygląda na to, że kilka osób musi tam siedzieć na bardzo gorących krzesłach, a koniec roku może dla nich oznaczać początek szukania nowych wyzwań zawodowych. Mamy w tym przypadku do czynienia z ewidentnym przespaniem roku co skutkuje rozpaczliwą próbą ratowania wyniku w ostatniej chwili. W poprzednich miesiącach próbowałem przekazać do tego banku kilku klientów zainteresowanych kredytem gotówkowym. Za każdym razem odpowiedź była szybka i zawsze taka sama – nie. A to zdolność kredytowa za słaba, a to nieobsługiwany profil klienta, a to złe źródło dochodów. Zawsze coś im się nie podobało. W innych bankach często udawało się tym klientom uzyskać kredyt, ale nie w Raiffeisenie. Aż tu nagle przyszedł grudzień i bank zakomunikował światu, że wprowadza zmiany. I żadna tam kosmetyka, tylko hurtem i szeroko. To co było niemożliwe nagle staje się możliwe. Podniesienie maksymalnej kwoty kredytu dla wybranych grup ryzyka, odblokowanie branż podwyższonego ryzyka (np. transport, branża budowlana), zwiększenie z 8 do 12 liczby aktualnie spłacanych przez klienta produktów kredytowych, konsolidacja limitów na kartach kredytowych i w ROR już nie obciąża zdolności kredytowej, dla kredytów do 15.000 PLN możliwość dostarczenia historii rachunku bankowego zamiast dokumentów dochodowych, zliberalizowanie podejścia do klientów uzyskujących dochód z tytułu umowy o dzieło oraz wprowadzenie możliwości łączenia źródeł dochodu w przypadku emerytów i rencistów. Jeszcze kilka miesięcy temu taka lista to byłby koncert życzeń, a teraz jest to rzeczywistość. Dla klientów to oczywiście dobra wiadomość, bo bank ma przy okazji bardzo przyzwoitą ofertę cenową. Szkoda tylko, że zmiany na lepsze zachodzą tam (jak się domyślam) w atmosferze desperackich prób ratowania wyniku. Mam może naiwną, ale jednak nadzieję, że wraz z początkiem stycznia dziś uchylone drzwi nie zamkną się z hukiem i na kolejne rozsądne decyzje polityki kredytowej nie trzeba będzie czekać kolejnych 11 miesięcy.

6 komentarzy:

  1. tak ,liczy się wynik na koniec roku i tak jest lepiej niż było ponieważ banki chcą już rozmawiać z klientem kiedyś jak "zaliczały kogos"to miały go pózniej gdzieś.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak widać po Raiffeisen Polbanku tonący brzytwy się chwyta lecz nie zmienia to faktu że coś tam można teraz dostać i warto się starać :) wynik na pewno poprawią przed godziną zero ;) czyli końcem roku a stołeczki zostaną uratowane hehe

    OdpowiedzUsuń
  3. Taaa.. znam takie banki które aby uzyskać u nich kredyt wymagają mega dużej zdolności kredytowej albo wnioskowana kwota kredytu za wysoka. Swego czasu miałem tuż przed świętami taką sytuację podbramkową że każdy kolejny bank odrzucał mój wniosek a miałem i stały dochód (choć najniższy możliwy) tylko problemem mógł być wtedy zaciągnięty kredyt w innym banku. Z perspektywy czasu żałuję że wtedy nie poszedłem do jakiegoś skoku bo wiem że u nich wtedy było łatwiej o kredyt (teraz się to trochę zmieniło).

    OdpowiedzUsuń
  4. No cóż, jak się nie pracowało rzetelnie przez cały rok to teraz trzeba nadrabiać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. każdy chce uporządkować swoje finanse na koniec roku bo przyda się to do rozliczenia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Na koniec roku trzeba podgonić swoje wyniki dlatego wtedy każda osoba jest cenna nawet dla tak wybrednej instytucji

    OdpowiedzUsuń