czwartek, 10 lipca 2014

Promocje w kontach oszczędnościowych, czyli marketingowa marchewka i kijek księgowego


Dziś parę słów komentarza i porównanie trzech wybranych rachunków oszczędnościowych.
Oferowane od niedawna promocyjne oprocentowania wahają się pomiędzy 3 a 4 procent w skali roku. I te rachunki pośród dochodowej mizerii z krótkoterminowych lokat wyrosły na liderów bezpiecznego lokowania środków finansowych. Jak to jednak często w życiu bywa, jest jedno, a może nawet nie jedno ale. Skorzystanie bowiem z oferowanej przez dany bank promocji odbywa się kosztem dodatkowych wymagań i pewnych ograniczeń. I tu pewnie trudno będzie o takie ponadstandardowe oferty, które by takich ograniczeń nie stawiały. Za cenę bowiem wyższego oprocentowania klient zobowiązany jest często do posiadania określonego regulaminem konta i/lub comiesięcznego przelewania kwoty środków, które na dany miesiąc wstrzymają naliczanie opłaty za jego prowadzenie. Czasem pojawia się wymóg wykonania co najmniej jednej w miesiącu transakcji bezgotówkowej za pomocą wydanej do konta karty płatniczej. Najczęściej także banki wymagają, aby ulokowane na koncie oszczędnościowym środki pochodziły z zewnątrz danej instytucji finansowej i były w stosunku do ściśle określonej daty obserwacji początkowej, środkami nowymi. Trzeba także pamiętać, że stawka promocyjna przestanie obowiązywać po najdalej trzech miesiącach, a po tym okresie czasu kolejne zyski znacznie stopnieją.
Do kogo więc taka oferta mogłaby być skierowana? Przedstawiciel banku pewnie powiedziałby, że dla takiej osoby, którą nowe konto oszczędnościowe stworzone przez jego pracodawcę rzuciło na kolana i urzekło jak koń w galopie czy kobieta w tańcu… Hmm, nie bądźmy naiwni. Wiadomo nie od dziś, że produkty wielu banków różnią się często od siebie szczegółami na tyle nieistotnymi, że różnicę dostrzec równie trudno jak u dwóch pudli walczących o psi championat. No ale jeśli nierzadko produkty te tworzą dla różnych banków te same (choć nie w jednym czasie) osoby… W takiej sytuacji ciężko o oryginalność.

Odpowiadając na postawione wyżej pytanie, ja widzę to tak:
- skończyła mi się lokata i wypatruję nowej oferty, która przebije konkurencję;
- lokata się co prawda skończyła, ale ja nie mam czasu chwilowo szukać następnej, więc pieniądze trafiają na konto oszczędnościowe i coś tam zarabiają;
- mam zobowiązania, które są rozciągnięte w czasie i potrzebuję stałego i szybkiego dostępu do swoich pieniędzy;
- mam zobowiązanie, które będę musiał uregulować za 2-2,5 miesiąca;
- planuję po wakacjach remont i muszę wannę z hydromasażem nową kupić i inne takie tam...

 

Czy warto więc skorzystać? Pewnie że warto, jak dają to brać, ale swej czujności nie wyłączać.

W dalszej kolejności już biblijnie - szukajcie a znajdziecie. Do naszego bloga zaglądajcie, my się postaramy żebyście mieli skąd zaczerpnąć informacje. A Banki z pewnością zadbają o aktywnych poszukiwaczy ofert ponadstandardowych. Ktoś bogatemu zabroni?


Dla przykładu podaję porównanie trzech według mnie ciekawych propozycji kont oszczędnościowych, które obecnie są dostępne na rynku:



Nazwa Banku

Nazwa konta

Oprocentowanie
promocyjne

Wymagany ROR

Miesięczne zasilenie/brak zasilenia

Uwagi

Bank Millennium

Konto Oszczędnościowe

4%

TAK

0/8 PLN. Comiesięczne zasilenie min. 1000 PLN. Jedna transakcja bezgotówkowa wydaną do Konta Kartą Płatniczą.

Tylko dla posiadaczy konta 360°. Promocyjne oproc. obowiązuje przez 3M. Dla nowych środków do 50 tys. PLN

BGŻ Optima

 

Konto Oszczędnościowe

3.5%

N/D

N/D

Promocyjne oproc. obowiązuje do 25 sierpnia. Dla nowych środków do 100 tys. PLN

BNP Paribas

 

Konto Dobrze Oszczędnościowe

3,5%

TAK

0/9 PLN. Comiesięczne zasilenie kwotą minimum 1000 PLN.

Oproc. dotyczy okresu 3M. Dla nowych środków do 50 tys. PLN

Jeżeli ktoś z Was chciałby skorzystać z opisanych powyżej rachunków, to dla ułatwienia pod tekstem zamieszczam banery Banku Millennium oraz BGŻ Optima wraz z możliwością rejestracji i złożenia wniosku przez Internet.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz