wtorek, 14 października 2014

Czy przeniesienie kredytu do innego banku ma sens?


Pytanie dość proste, jednak odpowiedź na nie już nie. Każdy klient firmowy czy indywidualny posiadający kredyt jest dla banku bardziej zapisem księgowym niż potencjałem na sprzedaż wiązaną. Wynika to z faktu, iż już przy udzielaniu kredytu pracownik banku wycisnął z nas maksymalną zdolność kredytową i nasz potencjał na zaciąganie nowych zobowiązań został skutecznie zahamowany. Wszystkie pakiety super-turbo-ekstra promocyjne, które towarzyszyły ofercie kredytowej już takie super nie są, a bank przypomni sobie o nas w dwóch przypadkach: pod koniec okresu kredytowania zaproponują nam odnowienie finansowania lub w trakcie gdy nie daj Boże spóźnimy się ze spłatą. Jeśli nie spełnimy któregoś z powyższych kryteriów, zainteresowania brak. Przekonani o braku zdolności na jakikolwiek inny kredyt i uświadomieni o bezkonkurencyjności obecnej oferty, ale szczęśliwi  w swej niewiedzy, spłacamy kolejne raty kredytu (zapewne z super-turbo-ekstra ubezpieczeniem). Większość banków nie afiszuje się z możliwością przenoszenia zobowiązań bo solidarność rynkowa i zdrowy rozsądek, że zaraz ich portfel kredytowy się skurczy, zobowiązuje. I tu do gry wchodzą pośrednicy finansowi. Myślę tu o odpowiedzialnych i rozsądnych pośrednikach pracujących na długofalowych relacjach z klientem. Działając w swoim interesie, ale też w interesie klienta są w stanie z całego rynku znaleźć i pokazać korzystniejsze rozwiązania na już posiadanych produktach. Konkrety? Bardzo proszę, przykład wzięty z życia: Klient posiada w banku nr 1 kredyt gotówkowy z ratą 900 PLN. W banku nr 2 kredyt gotówkowy z ratą 800 PLN co łącznie daje nam 1700 PLN miesięcznych zobowiązań. Obydwa kredyty są ubezpieczone. Klient męczy się ze spłatą i chciałby trochę oddechu, więc trafia do pośrednika mającego w ofercie ponad dwadzieścia banków. Efekt? Miesięczne zobowiązania zredukowane do 1100 PLN plus zwrot kosztów za niewykorzystane w banku  nr 1 i nr 2 ubezpieczenia.

Kolejny przykład: hipoteka z marżą prawie 6%. Klient szuka rozwiązania nie dlatego, że wie o takiej możliwości tylko dlatego, że dotychczasowy bank w ogóle się nim nie interesuje, a jakość obsługi pozostawia wieeeele do życzenia. Efekt? Klient otrzymuje od pośrednika ofertę refinansowania z marżą o 40% niższą oraz sprawdzonym i szczęśliwym z możliwości pozyskania nowego klienta doradcą bankowym w pakiecie. Doradca już zadba o satysfakcję klienta i zbuduje relację której konkurencji zabrakło.

Na tak konkurencyjnym, jak bankowy rynku ważne jest, aby nie żyć w rutynie i przyzwyczajeniach. Banki muszą konkurować ze sobą i pozyskiwać nowych klientów jeśli w obecnej liczbie chcą przetrwać na rynku kolejne 5-10 lat. Nie oszukujmy się, banków jest u nas za dużo i aby zdobyć lojalnego klienta muszą się nieźle nagimnastykować jeśli chodzi o warunki cenowe, ofertę rachunków czy konkursy dla klientów (odradzam konkursy z dziurami w regulaminie).

Większość klientów posiadających zobowiązania może a nawet  powinno, przynajmniej raz w roku sprawdzić swoje możliwości konsolidacyjne. Świat finansów nieustannie się zmienia. Zmieniają się trendy, warunki makroekonomiczne, nasze dochody rosną, zmieniają się źródła naszego utrzymania rynek się rozrasta lub konsoliduje i tak dalej, i tak dalej... Warto nie zostawać z boku i przez 5, 10 czy 25 lat myśleć , że jesteśmy skazani tylko i wyłącznie na ten konkretny kredyt, który zaciągnęliśmy i do ostatniej raty nie możemy nic z nim zrobić. Takie proste ćwiczenie pozwoli poznać kwoty miesięcznych oszczędności, które można przeznaczyć na znacznie przyjemniejsze cele.

Wiele firm na rynku pomoże Wam w tym zadaniu, ale zdecydowanie polecam prawdziwie niezależnych pośredników lokalnych. Różnią się oni od dużych sieci, większą atencją na problemy klientów. a budowanie długofalowych relacji na rynku jest dla nich kluczem do dalszego istnienia.

Ja oczywiście polecam swoje usługi i jeśli tylko znajdziecie chwilę na przedstawienie swoich potrzeb to sądzę, że znajdziemy najlepsze na rynku rozwiązania obniżające miesięczne koszty.

 
http://fincredo.pl/
 
 

6 komentarzy:

  1. W większości przypadków chyba to nie ma sensu ale czasem trafi się jakaś perełka, w każdym razie, konsolidacja kredytów się mija z celem wg mnie, masz do spłaty 10 tyś. a po konsolidacji pewnie z 20 dowalą

    OdpowiedzUsuń
  2. Pozwolę się nie zgodzić z powyższym komentarzem. Istotą konsolidacji jest przeniesienie obecnego salda zadłużenia z jednego banku do drugiego na lepszych warunkach cenowych- inaczej mija się to z celem. Zakładam, że uświadomienie tego mechanizmu jest intencją autora tekstu. Kwota do spłaty może powiększyć się w przypadku dobrania dodatkowej gotówki lub ubezpieczenia kredytu, ale w konsolidacji ZAWSZE chodzi o obniżenie a nie podwyższanie kosztów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obniżenie tak, ale miesięcznych zobowiązań. Widzę się to przeważnie z wydłużeniem okresu spłaty kredytu a co za tym idzie zwiększeniem całkowitej kwoty do spłaty.

      Usuń
  3. Ciekawy temat.Ja skorzystałam z usług takiego doradcy.Po kilku wizytach w oddziałach różnych banków miałam lekki szum informacyjny a pośrednik potrafił zestawić oferty uwypuklając korzyści i wady w taki sposób by dopasować właściwą propozycję do moich potrzeb

    OdpowiedzUsuń
  4. ma to sens ponieważ nowy bank spłaca nam stary kredyt przed czasem przez to unikamy reszty odsetek a daje nam u siebie z niższym oprocentowaniem. może różnica nie będzie jakaś strasznie duża ale zaoszczędzić zawesze można

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedy to już jest absolutną ostatecznoscią to może alenormalnie nie polecał bym nikomu.

    OdpowiedzUsuń