środa, 20 lipca 2016

Kredyt hipoteczny ze stałym oprocentowaniem - czy warto?


Ostatnio natknąłem się na informacje dotyczące oferty kredytu hipotecznego ze stałym oprocentowaniem, która jest dostępna w BZ WBK. Banki w Polsce rzadko decydują się na dawanie swoim klientom stałego oprocentowania, a dostępnych na ten temat materiałów też zbyt wielu nie ma. Dlatego pomyślałem sobie, że warto poświęcić temu tematowi kilka chwil. Na początek nasuwa się pytanie - czy to w ogóle ma sens? Na pierwszy rzut oka raczej nie. Oprocentowanie takiego kredytu to 4,15% (dla pożyczki hipotecznej 5,65%), a na dodatek ten poziom jest gwarantowany przez bank tylko przez 5 lat. Po tym okresie konstrukcja oprocentowania będzie już zmienna – Wibor 3M + marża 2% (dla pożyczki hipotecznej Wibor 3M + marża 3,60%). Ale już po krótkim zastanowieniu się można jednak znaleźć plusy. A już porównując tę ofertę ze standardową ofertą kredytu ze zmiennym oprocentowaniem w BZ WBK, można wręcz popaść w zachwyt, ponieważ marża takiego kredytu na dziś to aż 2,69%. Przyjmując, że aktualnie Wibor 3M wynosi około 1,7%, to łatwo policzyć, że marża banku przy ofercie ze stałym oprocentowaniem wynosi 2,45%, czyli o 0,24% mniej niż przy ofercie ze zmiennym oprocentowaniem. W takiej sytuacji klient nie ma się nad czym zastanawiać, o ile oczywiście poziom oprocentowania 4,15% jest dla niego satysfakcjonujący. Przez 5 lat będzie spał spokojnie, a na dodatek po tym czasie otrzyma marżę, którą można uznać za względnie dobrą, porównując ją z aktualnymi ofertami innych banków. Przeliczając te warunki na wysokość raty posłużę się przykładem kredytu na 250 tys. PLN na 20 lat. Jeżeli postaramy się o dobrą ofertę kredytu ze zmiennym oprocentowaniem, to uzyskamy marżę na poziomie 1,8%, a to oznacza, że zapłacimy co miesiąc około 1450 PLN. W ofercie BZ WBK ze stałym oprocentowaniem, rata będzie nas kosztować 1535 PLN, czyli o 85 PLN więcej. Po 5 latach różnica między ratami będzie nieznaczna, bez względu na to jak wówczas będzie kształtował się Wibor.

Podsumowując – kredyt hipoteczny ze stałym oprocentowaniem to przewidywalność, stabilizacja i bezpieczeństwo. Z góry wiadomo ile będzie nas kosztował przez kolejne 5 lat (przy omówionej powyżej ofercie). Planując budżet domowy jest to na pewno bardzo dobra wiadomość. Perspektywa braku niespodzianek, którą docenią szczególnie osoby spłacające wcześniej kredyt we fankach szwajcarskich, musi kusić. Na pewno taki kredyt to także świetne rozwiązanie dla osób, które zamierzają spłacić go w całości (lub znacząco nadpłacić) przed końcem okresu trwania umowy, a przy okazji nie za bardzo wierzą w kolejne spadki stóp procentowych w Polsce. Pięć lat to patrząc na zwariowane czasy, w których żyjemy, bardzo odległa perspektywa i na pewno stabilizacja oraz przewidywalność finansowa to cechy, których każdy człowiek potrzebuje. Bo kto jeszcze 2-3 lata temu spodziewał się, że będzie w Polsce „dobra zmiana”, która zacznie majstrować przy gospodarce i innych ważnych obszarach życia publicznego, kto spodziewał się, że Wielka Brytania postanowi opuścić Unię Europejską, kto spodziewał się, że poważnym kandydatem na prezydenta USA będzie szalony i nieobliczalny miliarder? A przecież takich przykładów można znaleźć jeszcze wiele. Dlatego może warto posłużyć się starym cytatem – w tym szaleństwie jest metoda. Dla wielu osób zaciągnięcie kredytu hipotecznego to szaleństwo, boją się tego i bronią na wszelkie sposoby. Ale jak już sposoby się wyczerpią, to metodą na miękkie lądowanie może być właśnie kredyt ze stałym oprocentowaniem.

Oczywiście niezmiennie zapraszam do kontaktu wszystkie osoby, które planują zaciągnąć kredyt i szukają fachowego doradztwa.  

wtorek, 28 czerwca 2016

Nie ma takiego miasta Londyn


Nie ma takiego miasta Londyn. Od piątku. Na mapie Unii Europejskiej. Jest Lądek, Lądek Zdrój, ale Londynu już nie ma. Jakże proroczy okazał się Stanisław Bareja i jego pomysł zaszyty w scenariuszu "Misia". A przecież film powstał grubo ponad trzydzieści lat temu.
Panuje ostatnio w Europie moda na referenda. O tym w Szwajcarii już pisałem. Tym razem kilka słów poświęcę obywatelom Wielkiej Brytanii, którzy w ostatni czwartek ochoczo udali się do miejsc, w których mogli oddać swój głos za wyjściem lub pozostaniem w Unii Europejskiej. Nie byłoby w tym nic dziwnego, śmiesznego, smutnego czy głupiego, gdyby nie fakt, że po powrocie do domów, wielu z nich usiadło do komputerów, odpaliło Google i wklepało hasła w stylu - co to jest Unia Europejska, co oznacza wyjście z Unii, co to jest Brexit? Pokazały to statystyki Google zebrane w  czwartek wieczorem i w piątek. A to oznacza, że odsetek idiotów wśród Brytyjczyków musi być naprawdę duży. A jak idiota idzie głosować i nie wie za czym głosuje, to z dużym prawdopodobieństwem będzie przeciw. A skoro przewaga głosów przeciw pozostaniu w Unii wyniosła trochę ponad milion, to można pokusić się o stwierdzenie, że o dalszych losach narodu brytyjskiego w Europie zadecydowali idioci. Niestety w Europie to coraz częstsze zjawisko. My Polacy też je znamy. I to już od dawna. A swoją drogą zaczynam coraz bardziej rozumieć, dlaczego tak wielu Polaków wyjechało na wyspy i dlaczego tak dobrze się tam czują...

Mówi się, że nieszczęścia chodzą parami. Wczoraj Anglia na Mistrzostwach Europy przegrała z Islandią i odpadła z turnieju, co oznacza dla niej historyczną kompromitację i wstyd na wiele lat. Nie uważacie, że trochę przesadzili z tym Brexitem...?

wtorek, 7 czerwca 2016

Czym różni się Polak od Szwajcara?


W ostatni weekend odbyło się w Szwajcarii referendum dotyczące dochodu gwarantowanego. Na czym miałby polegać ten dochód gwarantowany? Otóż co miesiąc każdy obywatel Szwajcarii, bez względu na osiągany przez siebie dochód, otrzymywałby dodatkowo 2,5 tysiąca franków. Tak po prostu – za nic. Czyli takie nasze 500 plus tylko sto razy lepsze. I jak zagłosowali Szwajcarzy w referendum? 76,9% głosujących było przeciw temu pomysłowi. Opowiedzieli się za tym, że nie chcą tych pieniędzy. A dlaczego? Bo byłoby to niekorzystne dla ich gospodarki. I tu nasuwa się pytanie – czy wyobrażacie sobie taką sytuację w Polsce? Przecież gdyby u nas taki pomysł został poddany w głosowaniu, to za jego przyjęciem opowiedziałoby się jakieś 98%, a frekwencja pobiłaby wszelkie dotychczasowe rekordy. Po ogłoszeniu wyników połowa społeczeństwa poszłaby się upić, a jak już by wytrzeźwieli, to poszliby do swoich pracodawców i złożyli wypowiedzenia z pracy. Bo u nas przeważa opinia, że trzeba być frajerem żeby nie brać czegoś, co dają za darmo i trzeba być frajerem żeby pracować, jak jest ktoś, kto daje kasę na utrzymanie. Jeżeli jakaś firma działająca w Polsce ogłasza, że musi przeprowadzić zwolnienia grupowe i pyta swoich pracowników czy są wśród nich chętni, którzy zgodzą się na rozwiązanie swojej umowy w zamian za odpowiednio wysoką odprawę, to najczęściej chętnych jest więcej niż stanowisk pracy przewidzianych do likwidacji… Polak największą satysfakcję czerpie z cwaniakowania i dochodzenia na skróty do celu. Tu nikt nie docenia tych, którzy ciężko pracują i osiągają sukcesy, tak samo jak nikt nie interesuje się tym co będzie za miesiąc, rok, 10 lat. Skoro gospodarka przez tyle lat nie upadła to i przez kolejne lata nie upadnie, po co się tym przejmować. A przecież to wcale nie jest takie pewne… I kiedyś wszyscy możemy się mocno zdziwić… Warszawę od Zurichu dzieli trochę ponad 1000 km. Ale mentalnie Polaków od Szwajcarów dzielą lata świetlne. Niestety…

środa, 18 maja 2016

Przemyślenia na temat chwilówek


Rzadko w tym miejscu poruszałem temat szybkich pożyczek. Ich fanem nigdy nie byłem i jeżeli już dotykałem tej kwestii to tylko po to, żeby ostrzec przed konsekwencjami związanymi z ich zaciąganiem. Tym razem pozwolę sobie skomentować kilka tekstów, które ostatnio w krótkim odstępie czasu przeczytałem. Główny wniosek mam taki, że czas najwyższy uporządkować ten rynek, bo urósł za bardzo i za szybko i to jest ostatni moment żeby zastosować odpowiednie regulacje, które powstrzymają dalszy jego rozwój. Podobno w 2015 roku wartość udzielonych pożyczek osiągnęła poziom 5 miliardów złotych. To bardzo dużo. Biorąc pod uwagę poziom intelektualny polskiego społeczeństwa można śmiało przyjąć założenie, że spora liczba osób właśnie dobija do dna i szykuje się na nadchodzące szybkim krokiem spotkanie z komornikiem. Jeszcze większa grupa pewnie w podobne kłopoty wpadnie już wkrótce. Chwilówki dobiją i doprowadzą do bankructwa każdego kto nie jest odpowiedzialny i kto beztrosko z nich korzysta. A że firmy je oferujące zatrudniają coraz lepszych fachowców, to i sposoby pozyskiwania klientów będą coraz skuteczniejsze i profesjonalnie przygotowane. Kiedyś firmę oferującą łatwe pożyczki zakładał typowy Seba w dresie, który miał nadmiar gotówki pochodzącej z szemranych interesów i mgliste pojęcie o prowadzeniu poważnego biznesu (potrafił jednak szybko i skutecznie windykować). Dziś w wielu przypadkach na ich czele stoją fachowcy, często menadżerowie mający wieloletnie doświadczenia w bankowości, która jak wiadomo w ostatnim czasie masowo ogranicza zatrudnienie. Firmy pożyczkowe stały się dla tych osób idealną przystanią i miejscem na przeczekanie trudnych czasów, a przy okazji szansą na zarobienie dużych pieniędzy. A to oznacza, że w tym roku pożyczek udzielą w jeszcze większej kwocie, a tempo wzrostu firm pożyczkowych i ich siła rynkowa również pójdą w górę. I dlatego jest ostatni moment na to żeby coś tym zrobić, konkretnie mam tu na myśli rolę państwa, które jest pochłonięte wojną polityczną, a nie dostrzega realnych zagrożeń. Swojej roli w tej sprawie niestety nie odgrywają też media, które w ramach różnych kampanii społecznych powinny uświadamiać ludzi czym grozi korzystanie z pożyczek oprocentowanych na lichwiarskich warunkach. Dziś pokazują tylko sytuacje kiedy przez pomyłkę komornik zabierze traktor sąsiadowi dłużnika i robią z tego sensację, ale już nikt nie skupia się nad tym w jaki sposób te długi powstały. A może właśnie przez chwilówki? Może ktoś jedną wziął, nie miał z czego spłacić więc wziął dwie następne żeby spłacić tę pierwszą, w której odsetki podwoiły lub potroiły kwotę zadłużenia, a potem wziął jeszcze piątą, dziesiątą i dwudziestą? Pewnie jak dojdzie do kilku samobójstw z tego powodu, to wtedy się o tym dowiemy z serwisów informacyjnych, bo to takie newsy mają dużą oglądalność i klikalność, tylko że wtedy będzie już trochę za późno na dostrzeganie zagrożenia. Bez odpowiednich przepisów regulujących rynek szybkich pożyczek i bez odpowiedniej edukacji ludzi już niedługo chwilówki będą równie poważnym problemem społecznym jak alkohol, narkotyki, hazard czy inne dopalacze. A dostępność do tych „łatwych” pieniędzy staje się niestety coraz większa. Do tego stopnia, że kilka dni temu automaty udzielające pożyczek stanęły nawet na stacjach metra w Warszawie. Na szczęście szybko się opamiętano i je usunięto, ale jak ktoś zadał sobie trud żeby zainwestować w takie urządzenia, to spodziewam się, że za chwilę staną one na stacjach benzynowych, w centrach handlowych, w klubach nocnych, na deptakach w popularnych miejscowościach wakacyjnych, itp. Reakcja władz metra czy też ostatnia decyzja Google blokująca już niedługo możliwość reklamowania chwilówek poprzez wyszukiwarkę to pozytywne reakcje, oby było takich jeszcze więcej, ale to niestety wciąż zbyt mało żeby powstrzymać machinę, która już mocno się rozpędziła i która pozbawiona kontroli będzie coraz częstszą przyczyną ludzkich dramatów…  

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Kredyt gotówkowy - kilka wskazówek dotyczących wyboru banku


Wiosna to czas, kiedy kredyty gotówkowe cieszą się znowu większym zainteresowaniem. Znowu większym, bo początek roku zawsze powoduje spowolnienie po świątecznych szaleństwach zakupowych. Od marca-kwietnia ruch ponownie robi się większy, dlatego pomyślałem, że napiszę Wam kilka wskazówek. Jak zatem sprawnie znaleźć odpowiedni dla siebie kredyt gotówkowy? Oczywiście najlepiej w tym celu skontaktować się z nami, bo my to zrobimy szybko i profesjonalnie, a klient na końcu dostanie dobrą ofertę, po drodze nie przejmując się formalnościami. Ale jeżeli ktoś jeszcze nie przekonał się do doradztwa kredytowego prowadzonego w poważny sposób i woli samemu tracić czas na żmudne poszukiwania oferty, to poniżej zamieszczam kilka podpowiedzi, które mam nadzieję ułatwią życie. Nie obejmują one parametrów cenowych, a odnoszą się bardziej do profili klientów i cech kredytów, które bardzo różnie są traktowane przez poszczególne banki. Czyli dają informacje, do których oczywiście samemu można dotrzeć, ale może zając to dużo czasu. No to teraz w punktach:

- Masz kiepski BIK? Albo coś Ci odbiło i nabrałeś chwilówek, które teraz chcesz skonsolidować? Idź do Aliora. Będzie drogo, ale szanse na kredyt na pewno większe niż w innych bankach

- Pracujesz za granicą i zarabiasz w innej walucie niż PLN? Po kredyt idź do Pekao SA.

- Masz już baaaardzo dużo kredytów, które chcesz połączyć w jeden kredyt? Idź do Raiffeisena, w tym banku konsolidują do 12 zobowiązań.

- Uzyskujesz dochód z wynajmu mieszkania, ale dzieje się tak od niedawna? W takiej sytuacji rozmawiaj z mBankiem, ten bank dochód z najmu akceptuje już po 3 miesiącach.

- Pracujesz, uzyskujesz dochód, ale masz umowę na zastępstwo? Idź do Aliora.

- Jesteś taksówkarzem, prowadzisz działalność gospodarczą i rozliczasz się na zasadzie ryczałtu lub karty podatkowej? Tego profilu banki nie lubią, ale jeżeli jesteś jego reprezentantem to zacznij poszukiwania kredytu od Pekao SA.

- Jesteś rolnikiem? Najbardziej polubi Cię Getin. Pewnie z czasem okaże się, że Ty go nie polubisz, ale dla profilu rolnika to dobry kierunek. Getin do liczenia zdolności kredytowej zaakceptuje faktury, hektary przeliczeniowe, dopłaty z ARiMR.

- Miałeś w przeszłości opóźnienia w spłatach innych kredytów, które widać w BIK-u? Jeżeli te problemy były przejściowe i nie narozrabiałeś zbyt mocno to idź do mBanku. Tam raport BIK analizują tylko za ostatnie 6 miesięcy.

- Chcesz wziąć kredyt, ale nie chcesz o tym mówić mężowi lub żonie? Wybierz Eurobank, w którym do 50 tys. PLN zgoda nie jest wymagana.

- Jesteś obcokrajowcem, ale masz kartę stałego pobytu i zarabiasz w Polsce? Zacznij poszukiwania kredytu od Pekao SA.

Oczywiście można powyższą listę rozbudować o kolejne punkty, ale na dziś już wystarczy. Jeżeli ktoś poczuł się pominięty to niech wpisze swoje pytanie w komentarzu lub najlepiej skontaktuje się bezpośrednio z nami. A jeżeli komuś powyższy wpis pomógł, ale nie chce złożyć wniosku o kredyt za naszym pośrednictwem, to niech chociaż kliknie w reklamę znajdującą się pod postem J J J


czwartek, 21 kwietnia 2016

Jak zarobić 33% więcej na lokacie w Citibanku


33% więcej. Brzmi dobrze, prawda? Niestety to taki trochę czarny humor z mojej strony, choć wspomniane 33% to całkowicie prawdziwa informacja, o czym przekonacie się czytając dalej ten tekst.
Lokata była przez wiele lat tą formą oszczędzania, którą wybierało wielu klientów banków. Robili tak szczególnie ci klienci, którzy cenią sobie bezpieczeństwo własnych pieniędzy. Większość takich osób nie ma za dużej wiedzy na temat inwestowania, dlatego lokata była praktycznie jedynym sensownym wyborem. Niestety dożyliśmy czasów, kiedy ta forma oszczędzania dotknęła dna. Atrakcyjność lokat już od dawna jest niska, ale Citibank mi to właśnie jeszcze dobitniej uświadomił. Otóż decydując się dziś na otwarcie w Citibanku zwykłej lokaty na okres 1 miesiąca można liczyć na oszałamiające oprocentowanie w wysokości 0,15% w skali roku… Robi wrażenie? Na pewno. Ale jeżeli ktoś zdecyduje się na otwarcie lokaty przez Internet i skorzysta z produktu nazwanego przez bank t-lokata, to może liczyć już na oprocentowanie w wysokości 0,20%. I w ten właśnie sposób zarobi o 33% więcej w porównaniu ze zwykłą lokatą. Pamiętam czasy kiedy t-lokata w Citibanku była jedną z najlepiej oprocentowanych lokat na rynku. Sam z niej chętnie korzystałem, a bank się nią chwalił i promował gdzie tylko się dało. Ale tak było kiedyś. Dziś ten produkt jest mocnym potwierdzeniem prawdziwości powiedzenia: bez sensu jak lokata. Oczywiście żaden bank nie musi dawać atrakcyjnych warunków oprocentowania lokat, może nawet oświadczyć, że obniża oprocentowanie do zera. I chyba w tym przypadku byłoby lepiej, gdyby oprocentowanie wynosiło 0%, bo 0,15% tylko drażni i prowokuje do pisania złośliwych komentarzy… Na koniec dodam jeszcze, że Citibank (a na pewno jego pracownicy odpowiadający za treści umieszczane na stronie internetowej banku) też najwyraźniej ceni sobie czarny humor, bo na swojej stronie w opisie t-lokaty, w zakładce „korzyści” wypisał zalety tego produktu. Pierwsza umieszczona zaleta wygląda następująco: „Atrakcyjne oprocentowanie, wyższe od standardowych lokat terminowych”…


czwartek, 18 lutego 2016

Jak przygotować się do zaciągnięcia kredytu hipotecznego prowadząc własną firmę


Prowadzenie własnej firmy w Polsce to nie jest prosta sprawa. Ma ono na pewno swoje plusy i każdy, szczególnie ten komu udało się osiągnąć na tym polu jakiś sukces, pewnie to potwierdzi, ale codzienność bywa często dużo bardziej krętą drogą w porównaniu z uzyskiwaniem dochodu będąc zatrudnionym na etacie. Ta kręta droga pojawia się oczywiście również w sytuacji, kiedy osoba prowadząca działalność gospodarczą postanowi kupić sobie dom, mieszkanie lub działkę i zakup ten będzie chciała sfinansować kredytem hipotecznym. I tu na dzień dobry pojawia się pierwsza pułapka. Człowiek przedsiębiorczy potrafi planować swoje wydatki i decyzję o zakupie nieruchomości podejmie w momencie, w którym dojdzie do wniosku - stać mnie. Czyli będzie miał świadomość, że to co zarabia pozwoli mu dalej spokojnie prowadzić firmę i dodatkowo przeznaczyć określoną kwotę na spłatę rat kredytowych. Człowiek przedsiębiorczy cały czas myśli także o tym jak wykazać wysokie koszty prowadzenia swojej działalności. A wszystko po to żeby uniknąć płacenia wyższych podatków, które przecież lepiej omijać, bo to strata pieniędzy i dlatego też człowiek przedsiębiorczy mechanizmy generowania mniej lub bardziej prawdziwych kosztów ma opanowane do perfekcji, z czego zresztą jest dumny. I tu pojawia się najczęstszy problem. A jaki to problem? Brak zdolności kredytowej. Widziałem już wiele reakcji zaskoczonych ludzi, którzy mówili: ale jak to, przecież ja dobrze zarabiam, bank na pewno coś źle policzył, niemożliwe żeby proponowali tak niską kwotę kredytu. Niestety to możliwe. I niestety w takiej sytuacji na szybko nie da się zbyt wiele zrobić. Dlatego poprzez ten wpis chciałbym pomóc wszystkim osobom prowadzącym własne firmy w przygotowaniu się do zaciągnięcia kredytu hipotecznego.

1.       Minimalny okres prowadzenia firmy

Jeżeli prowadzisz firmę krócej niż rok to daj sobie spokój z kredytem. No chyba, że jest to kontynuacja pracy, którą wykonywałeś wcześniej będąc zatrudnionym na etacie lub nowa firma, która wyodrębniona została z innej firmy, którą wcześniej prowadziłeś. Ale ponieważ to rzadkie przypadki, dlatego trzeba przyjąć zasadę, że wniosek o kredyt hipoteczny powinny składać osoby, które swoją działalność prowadzą od minimum dwóch lat. I to dwóch lat rozumianych jako pełne, rozliczone dwa lata podatkowe, a nie 24 miesiące kalendarzowe. Bank najczęściej poprosi o książkę przychodów i rozchodów za pełne miesiące roku bieżącego, PIT za rok poprzedni, ale często także o PIT za dwa lata wstecz i na tej podstawie wyliczy dochód.

2.       Sprawdzenie baz

Koniecznie sprawdź swoje raporty we wszelkich możliwych dostępnych bazach typu BIK czy KRD. Dzięki temu dowiesz się jak jesteś oceniany jako potencjalny kredytobiorca, a przy okazji będziesz wiedział czy w bazach nie ma „niespodzianek” typu jakaś dawno zapomniana karta kredytowa lub taka, o której istnieniu nawet nie masz pojęcia, bo dostałeś ją z automatu jak kilka lat wcześniej kupowałeś na raty telewizor. To bardzo ważne żeby w bazach sytuacja wyglądała jak najlepiej, bo to znacznie zwiększa szanse na kredyt. Sprawdzając bazy na początku swoich starań o kredyt masz czas żeby ewentualne problemy wyprostować. Pamiętać też należy, że jeżeli w ostatnich 2-3 latach były jakieś opóźnienia w spłatach innych kredytów przekraczające 30 dni, to szanse na uzyskanie kredytu hipotecznego bardzo zmaleją i nawet jeżeli nie spadną do zera, to na pewno kredyt będzie miał podwyższoną marżę.

3.       Dochód, przychód i koszty prowadzonej działalności gospodarczej

Każdy bank lubi kiedy klient starający się o kredyt ma wysoki i stabilny dochód, najlepiej rok do roku pokazujący tendencję rosnącą. Wiadomo, że nie zawsze się tak da, ale trzeba robić możliwie dużo żeby bank w taki sposób klienta prowadzącego własną firmę postrzegał. Dlatego planując zaciągnięcie kredytu warto skontaktować się z dobrym doradcą kredytowym i poprosić o wyliczenia, które dostarczą wiedzy na temat wysokości dochodu, który to dochód pozwoli uzyskać zdolność kredytową na zakup wybranej nieruchomości. Następnie należy dodać do tych wyliczeń 10-20% i to postawić sobie z cel na najbliższą przyszłość. Bank będzie opierał się na średnim dochodzie za okres ostatnich 12-24 miesięcy. Im gorsze wyniki wykazywało się w przeszłości tym więcej czasu będzie potrzeba na pochwalenie się dobrym wynikiem. Poprawić wynik jest najłatwiej obniżeniem kosztów i od tego najczęściej należy zacząć. Optymalnie jest składać wniosek o kredyt hipoteczny w połowie roku, ponieważ wówczas większość banków poprosi tylko o PIT za zeszły rok i aktualną książkę przychodów i rozchodów. Planując w taki sposób złożenie wniosku dajesz sobie szansę na wykazanie większych kosztów prowadzenia działalności w drugiej połowie roku, kiedy już jesteś szczęśliwym posiadaczem kredytu i bank już nie sprawdza czy wykazujesz w dokumentach finansowych dochód czy stratę. A pierwszych kilka miesięcy roku bieżącego daje także możliwość wykazania odpowiednich wyników w książce przychodów i rozchodów, która często u kredytobiorców prowadzona jest dość brawurowo i która jest trudna do sprawdzenia w sposób dogłębny przez banki…

4.       Zobowiązania kredytowe

Jeżeli spłacasz już jakieś kredyty firmowe lub prywatne to zadbaj o to, aby dawały one możliwie jak najmniejsze miesięczne obciążenia. Im mniej zobowiązań tym wyższa zdolność kredytowa. Zdolności nie musisz podbijać tylko wyższym dochodem, możesz to także zrobić obniżeniem dotychczas spłacanych rat innych kredytów. To co się da po prostu spłać. Jeżeli nie możesz spłacić to postaraj się wydłużyć okresy kredytów, albo połączyć je w jeden z maksymalnie długim okresem. Jeżeli masz w firmie kredyt obrotowy to spróbuj zastąpić go faktoringiem, który nie będzie brany pod uwagę przez bank. Jeżeli masz karty kredytowe to zamknij wszystkie te, z których nie korzystasz i które nie są już potrzebne – limity kart i linii kredytowych w kontach również obniżają zdolność kredytową. Jeżeli korzystasz lub planujesz skorzystać z leasingu to pamiętaj żeby był to leasing operacyjny, bo on będzie traktowany jako koszt prowadzonej działalności w przeciwieństwie do leasingu finansowego, który bank potraktuje jak zwykły kredyt. I nigdy nie zgadzaj się na poręczanie kredytów innym osobom, bo będzie to potraktowane przez bank tak samo jak kredyt, z którego sam byś korzystał. A jeżeli już taki kredyt poręczyłeś to postaraj się jakoś zgrabnie z tego wycofać.

5.       Zobowiązania wobec ZUS i Urzędu Skarbowego

Zadbaj o to żeby nie mieć żadnych zaległości w płaceniu składek i zaliczek. Jeżeli miałeś takie zaległości w przeszłości i znalazłeś jakieś porozumienie np. z ZUS-em, skutkujące rozłożeniem długu na raty, to spłać go jak najszybciej. Bank nie może zobaczyć żadnych niepokojących informacji na zaświadczeniach, które z obu tych instytucji będziesz musiał pobrać. Takie zaświadczenia mają ważność 30 dni i najczęściej trzeba je przedstawić bankowi tuż przed uruchomieniem kredytu.

6.       Historie rachunków bankowych

Bank poprosi o historię rachunku firmowego i osobistego. Najczęściej za okres ostatnich 6 miesięcy. Zadbaj o to żeby na tych rachunkach nie pojawiały się informacje o tym wszystkim do czego nie chcesz się przyznać i o tym co może świadczyć o prowadzeniu rozrzutnego trybu życia. Pokaż, że robisz zakupy w osiedlowym sklepie, hipermarkecie lub dwa razy w miesiącu tankujesz samochód. Pokaż, że regularnie opłacasz telefon, prąd, gaz i czynsz za mieszkanie. Ale już tego, że jadasz w drogich restauracjach, wyjeżdżasz na egzotyczne wakacje, opłacasz kilka polis na życie, a dzieci uczęszczają na wiele drogich zajęć dodatkowych, lepiej nie pokazuj i te płatności wykonuj z rachunku w innym banku, którego nie traktujesz jako swój główny rachunek i którego historii nie pokażesz. Jeżeli płacisz alimenty, do których nie chcesz się przyznać lub z jakiegoś powodu z konta pieniądze ściągnął w formie egzekucji komornik – tego też w historii rachunku bank zobaczyć nie może.

7.       Portale społecznościowe

Ten punkt dotyczy wszystkich osób starających się o kredyt bez względu na to czy prowadzą własną firmę czy nie.  Ale ponieważ klienci prowadzący własne firmy są przez banki traktowanie jako ci bardziej ryzykowni, dlatego pozornie nieistotne szczegóły także mogą stanowić problem. Do tej kategorii należy zaliczyć wszelkiego rodzaju miejsca w Internecie, gdzie ludzie bez żadnych hamulców obnażają dużą część swojej prywatności i nie starcza im już wyobraźni na dojście do prostego wniosku, że to co pokazują w sieci może nie tylko zachwycić ich znajomych, ale także dostarczyć ważnych informacji chociażby bankom w trakcie procesu weryfikacji klienta. Portale społecznościowe to miejsca, gdzie banki chętnie zaglądają i czerpią informacje o swoich potencjalnych klientach. Dlatego jeżeli jesteś aktywny a takich miejscach lub masz współmałżonka, który taką aktywnością się wykazuje, to zadbaj o to żeby wszystkie zbędne treści zlikwidować lub tak ograniczyć do nich dostęp, aby nikt kogo nie znasz nie mógł się z nimi zapoznać.

Mam nadzieję, że powyższe wskazówki okażą się przydatne. Oczywiście istnieje jeszcze szereg innych szczegółów, które warto brać pod uwagę planując złożenie wniosku o kredyt hipoteczny, ale ponieważ mają one charakter bardziej indywidualny i nie zawsze dotyczą każdego klienta, w tym tekście pisać o nich już nie będę. Zresztą muszę też coś zostawić na czas indywidualnej rozmowy lub korespondencji z osobami, które zainteresują się tą tematyką i które będą chciały skorzystać z mojej pomocy przy ubieganiu się o kredyt.
Niezmiennie zachęcam do kontaktu z nami i korzystania z polecanych przez nas produktów kredytowych.